Do poprawnego działania strony wymagane jest włącznenie obsługi javascript. Zmień to w opcjach Twojej przeglądarki i odśwież stronę.
1920. Droga do Zaślubin Polski z Morzem
poniedziałek, 23 stycznia 2017

 

Organizacja wojskowa Pomorza

 

11 listopada 1918 r. nie przyniósł jeszcze Pomorzu/Kaszubom niepodległości. Na przyłączenie do odrodzonej po zaborach Polski Pomorzanie/Kaszubi musieli czekać do stycznia-lutego 1920 r. Nie czekali jednak z założonymi rękoma.

Franciszek Kręcki, fot. www.gedanopedia.pl

Jesienią 1918 r. społeczeństwo Niemiec, zmęczone ponad czteroletnią wojną, wpadało w nastroje rewolucyjne. Bunty żołnierzy i marynarzy, strajki, manifestacje i różne protesty nadwyrężały stabilność II Rzeszy. Głębokie niepokoje docierały też na daleką prowincje, w tym do Gdańska i okolicznych miasteczek. Chaos ogarniał państwo Hohenzollernów, a organizacje socjalistów i komunistów rosły w siłę.  W momencie wybuchu rewolucji listopadowej w 1918 roku w Niemczech w społeczeństwie polskim Prus Zachodnich (Pomorza Gdańskiego) pojawiła się tendencja do natychmiastowej rozprawy z zaborcą. Bezpośrednie przygotowanie do walki zbrojnej pomorscy Polacy prowadzili, za pośrednictwem legalnie działających organizacji, takich jak Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, Towarzystwa Wojackie „Jedność” i Straż Ludową, podporządkowaną  Podkomisariatowi Naczelnej Rady Ludowej w Gdańsku.

W końcu 1918 roku ukształtowała się na ich bazie Organizacja Wojskowa Pomorza (OWP) działająca w łączności z ośrodkiem dowodzenia w Poznaniu. Kierownikiem OWP został adwokat Franciszek Kręcki (jeden z liderów środowiska kaszubskiego, skarbnik m.in. Towarzystwa Młodokaszubów), jego zastępcą dr Józef Wybicki. Teren Pomorza podzielono na cztery okręgi OWP, skupiające w swoich ośrodkach lokalnych od kilkuset do kilku tysięcy członków, których liczba w całości szacowana jest na ok. 10 tysięcy (Niemcy szacowali na 50 tysięcy). Zwolennicy OWP liczyli na przybycie do Gdańska z Francji armii gen. Józefa Hallera i przy jej pomocy wyzwolenie spod władzy pruskich. Bez wsparcia z zewnątrz siły polskie w prowincji zdominowanej nawet bez osłabionych rewolucjami Niemców dysponujących nadal silnymi twierdzami w otwartej walce nie miałyby większych szans. Komisariat Naczelnej Rady Ludowej w Poznaniu, znając realia polityczne i militarne na Pomorzu, w momencie wybuchu powstania wielkopolskiego, w końcu grudnia 1918 roku wypowiedział się za ograniczeniem powstania do terenów Wielkopolski, przyczyniając się do wydania 3 I 1919 przez mjr. Stanisława Taczaka, głównodowodzącego wojskami powstańczymi, rozkazu o zaniechaniu walki zbrojnej w Prusach Zachodnich (Pomorzu Gdańskim) i zdanie się na decyzje konferencji pokojowej, która miała odbyć się w Paryżu. 

   

Antoni Abraham, kaszubski społecznik, bohater starań o przyłączenie Kaszub do odrodzonej Polski, postać legendarna dla Kaszub a szczególnie Gdyni, delegat Kaszubów na konferencje wersalską

Pomorzanie/Kaszubi podporządkowali się temu rozkazowi i wobec tego skoncentrowali się na akcji przerzucania ochotników do armii powstańczej i wszelkiej pomocy (broń, wywiad, podatek narodowy) dla powstania w Wielkopolsce. Duże zasługi na tym polu położył Edmund Jonas – prezes Rady Żołnierzy Polaków oraz członek Wydziału Wykonawczego niemieckiej Rady Robotniczo-Żołnierskiej w Gdańsku. W niektórych miastach Pomorza doszło do starć z żołnierzami niemieckimi, zwłaszcza z oddziałami Grenzschutzu, które przeszły do legendy jako lokalne powstania. Z ochotników pomorskich w wielkopolskiej armii powstańczej utworzono z czasem m.in. pułki toruński, grudziądzki, starogardzki i kaszubski, wchodzące w skład dywizji strzelców pomorskich. Na początku 1920 r. oddziały te w ramach Frontu Pomorskiego pod dowództwem gen. Józefa Hallera przejmowały dla Polski od Niemców Pomorze. O losie Pomorza i przynależności Gdańska zdecydowały Wielkie Mocarstwa w Traktacie wersalskim z 1919 r. Do legendy przeszły czynione podczas konferencji paryskiej zabiegi  środowisk pomorskich/kaszubskich o przyłączenie Prus Zachodnich do Polski, Szczególnie żywą jest legenda o wyprawie delegatów kaszubskich (Antoniego Abrahama i Tomasza Rogali) do Paryża. Struktury organizacyjne Organizacji Wojskowej Pomorza przetrwały do chwili przejęcia Pomorza przez Wojsko Polskie w 1920 r. Jej wielu działaczy uhonorowano Odznaką Frontu Pomorskiego i Krzyżem OWP z wizerunkiem Gryfa.

 


Nastroje na Kaszubach w trakcie obrad konferencji pokojowej w Wersalu 1919 r.



Przed konferencją pokojowa w Wersalu dyplomacja niemiecka uparcie powtarzała twierdzenie o niepolskim rodowodzie Kaszubów. Dlatego ważne było aby w Paryżu stanęli przedstawiciele samych Kaszubów i opowiedzieli się pod którejś ze stron. Stąd tak wielkie znaczenie symboliczne miała wyprawa delegatów kaszubskich (Antoniego Abrahama i Tomasza Rogali) na obrady konferencji pokojowej wielkich mocarstw. Władze niemieckie w tym czasie terroryzowały ludność kaszubską. Natychmiast podniosły się protesty Kaszubów przeciwko gwałtom administracji i bojówek niemieckich. Kaszubi w wielu miejscach podejmowali wiec rezolucje, w których deklarowali polskość i domagali się przyłączenia Kaszub z Gdańskiem do odrodzonej Polski. Z takim postulatem pojechał Abraham i Rogala do Paryża. Na Kaszubach pojawiła się fala aktywizacji politycznej i dla przykładu 1000 mieszkańców Kościerzyny i okolic na zebraniu - wiecu Towarzystwa Ludowego w przyjętej rezolucji głosiło (pisownia oryginalna):

uroczyście całemu światu cywilizowanemu, że nasi pradziadowie, ojcowie jak i my całym sercem jesteśmy Polakami ze krwi i kości.
Nasza ziemia kaszubska jest polską ziemią, chyba że Brandenburgia nie jest niemiecką. Nasza mowa kaszubska jest polską mową, chyba że niemcy mówiący "Plattdeutsch" nie są niemcami.
Jesteśmy i pozostaniemy Polakami jak nasi bracia w Wielkopolsce, Królestwie, Galicji, Śląsku i Mazurach.
Żaden historyk, żaden polityk niemiecki, żaden socjalista, żaden hakatysta nie wyrwie serca naszego kaszubskiego polskiego..
Wara Niemcom, gdyby chcieli nas, nasze matki, nasze żony, nasze dziatki liczyć do plemienia innego, obcego.
Wara jeszcze raz!
My Kaszubi jesteśmy, zostaniemy na naszej polskiej ziemi Polakami.
Nie zginiemy.
Bo nigdy do zguby Nie przyjdą Kaszuby


Ostatecznie zwycięskie mocarstwa w pokój wersalski przyznały znaczną cześć Kaszub Polsce, a Gdańsk i najbliższą okolicę ogłoszono Wolnym Miastem pod auspicjami Ligi Narodów.

 


18 stycznia kaszubski pułk zajmuje Toruń!

Po I wojnie światowej na konferencji pokojowej w Wersalu sprawa dostępu Polski do morza i tym samym statusu Gdańska wywoływała duże spory. Przede wszystkim dzięki poparciu prezydenta USA Woodrowa Wilsona udzielonego dzięki zabiegom przedstawicieli odrodzonej Rzeczpospolitej wspieranym przez znaczną część społeczeństwa pomorskiego, dużą część Pomorza, w tym Kaszub, ale bez Gdańska, przyznano Polsce. Jeszcze przed przyjęciem Traktatu Wersalskiego Organizacja Wojskowa Pomorza z mec. Franciszkiem Kręckim (skarbnik Towarzystwa Młodokaszubów, pochodził z Borzestowa koło Kartuz) na czele rozpoczęła przygotowania do powstania antyniemieckiego, które na skutek decyzji o przyznaniu znacznej części Pomorza Rzeczpospolitej w dużej mierze stało się bezcelowe.            

10 stycznia 1920 rozpoczęło się przejmowanie dla Polski Pomorza przez Front Pomorski pod dowództwem gen. Józefa Hallera. 18 stycznia 1920 r. do Torunia – stolicy nowego województwa pomorskiego wkroczyły oddziały Pomorskiej Dywizji Strzelców, którą sformowano z ochotników Kaszubów-Pomorzan wcześniej walczących w powstaniu wielkopolskim. W wielu miastach i wsiach (świadczą o tym chociażby zachowane relacje prasowe i pamiętniki) wojska polskie były entuzjastycznie witane. 20 stycznia 1920 r. do Torunia przyjechali z Poznania minister byłej Dzielnicy Pruskiej Władysław Seyda, pierwszy wojewoda pomorski Stefan Łaszewski i starosta krajowy pomorski Józef Wybicki. 21 stycznia 1920 r. do Torunia przyjechał dowódca Frontu Pomorskiego generał Józef Haller. Podczas defilady zorganizowanej z tej okazji zaprezentował się również Kaszubski Pułk Strzelców. Jeden z widzów tak to opisywał:

„Wreszcie defiluje pułk kaszubski, złożony z dzieci polskiego Pomorza. Zwarte szeregi, surowe twarze, nacechowane głębokiem skupieniem, dzielna ich postawa, wywołały silne wzruszenie wśród tłumów. Tłum faluje jak łan zboża, wichrem poruszany. Dziwne wzruszenie ogarnia wszystkich. Ludzie popychają się, cisną, biegną naprzód. A oni maszerują tak zaciekle, że ziemia zdaje się drżeć pod ich stopami. Wiwat Kaszubi! Nich żyją Kaszubi! – padają huczne okrzyki”.



28 stycznia Pelplin powraca do Polski

W dniach 25 - 30 stycznia Front Pomorski wkroczył na Kociewie. Pierwszym z kociewskich miast zajętych przez wojska polskie było Świecie, następnie 27 stycznia Gniew, 28 stycznia Pelplin, 29 stycznia Starogard Gdański, a 30 stycznia Tczew. Zachowały się liczne opisy tych wydarzeń m.in. wkroczenie oddziałów polskich do Duchowej Stolicy Kociewia - Pelplina opisali Janusz Ciemnołoński i Janusz St. Pasierb w swojej książce pt. Pelplin:

W środę, 28 stycznia 1920 roku już rano kapela złożona z 12 muzykantów odegrała z wieży katedralnej kilka pieśni narodowych. Ulice przybrano barwami narodowymi, młodzież i stowarzyszenia z chorągwiami ustawiły się od dworca do katedry. Wśród bicia dzwonów około godz. 11 przybył oddział ułanów krechowieckich pod dowództwem rotmistrza Podhorskiego i załoga pociągu pancernego.
W południe wmaszerował pod dowództwem pułkownika cały pułk w sile 1200 żołnierzy, przybyły wprost z frontu. Po powitaniu na rynku odbyło się wieczorem nabożeństwo dziękczynne w katedrze.

Kilka dni później, po przejęciu przez odziały polskie Kociewia, do Pelplina, Starogardu i Tczewa przyjechał sam dowódca Frontu Pomorskiego – Generał Józef Haller.

Grzegorz Kilian

28 stycznia 1920 r. mieszkańcy Pelplina witają przybyłych do miasta żołnierzy. Fot. źródło: http://www.tczewska.pl

 


30 stycznia - powrót Tczewa do Polski

Mieszkańcy ziemi tczewskiej długo przygotowywali się na powitanie wojska polskiego. Z radością przyjęli informacje z Francji, z kongresu pokojowego, że Tczew, Starogard, Świecie, Gniew, Pelplin i inne miejscowości kociewskie wracają do Rzeczypospolitej.

Pomorscy organicznicy zabiegali o podtrzymanie polskości wśród Pomorzan. Uczyli ich czytać po polsku, zapoznawali z literaturą, uczyli historii, geografii. W okresie od 1918 do 1919 r. zwoływali wiece i wysyłali telegramy do uczestników konferencji pokojowej w Paryżu z zapewnieniem, że na tych ziemiach mieszka ludność w większości polska. Tworzyli polskie rady ludowe i straż ludową. Na wieść o decyzji konferencji pokojowej i podpisaniu traktatu w Wersalu, rozpoczęły się przygotowania do powitania wojska pod dowództwem generała Józefa Hallera.  

Wojsko polskie, w tym pułki pomorskie, wkroczyły na Kociewie w dniach od 25 do 30 stycznia. Jako pierwsze miasto kociewskie wojska Hallera zajęły Świecie, następnie wkroczyły  do Gniewu 27 stycznia, do Pelplina 28 stycznia, do stolicy Kociewia 29 stycznia, a do Tczewa w dniu 30 stycznia. Witały ich tłumy mieszkańców. Kilka dni później Tczew, Pelplin i Starogard odwiedził generał Józef Haller.

Zachował się opis tej wizyty autorstwa Edwarda Ligockiego oraz relacja z zajęcia Tczewa opublikowana w „Pielgrzymie”, oba teksty przypomniano po latach na łamach Tek Kociewskich nr 4, strony 89 do 96: 

 http://www.zk-p.org/kbi/download/teki_kociewskie_4.pdf

Nr 21 „Pielgrzyma” z 21.02.1920 roku zajęcie Tczewa opisuje w sposób następujący:

W piątek dnia 30 stycznia spełniło się to, co od dawna było marzeniem naszem: Nad miastem zatrzepotał po 150-ciu letniej ciężkiej niewoli nasz orzeł biały. Ludność miasta naszego już od rana wyczekiwała z jakimś niepokojem przybyciawojsk polskich. Na ulicach panuje ruch niezwykły. Miasto jest udekorowane,wszystkie towarzystwa polskie stają do szeregu. W dali widać pierwsze oddziały hufców naszych, w szyku bojowym. Zebrane tłumy wznoszą okrzyk „Niech żyją!”.Z wieży kościoła parafialnego uderzyły dzwony.

Wojska stanęły. Na czele stawają oficerowie, wita ich w tym grodzie nad starą polską Wisłą jako pierwszy delegat powiatowy p. Brzóskowski, wita tych, za którymi tak długo czekali przodkowie nasi, wybawicieli naszych, którzy przynoszą nam wolność i swobodę. Córeczka burmistrza p. Orcholskiego podaje chleb i sól, a panna Brzóskowska wręcza słowami, – serdecznie witamy – bukiet. X. Kuratus Bączkowski w asyście księży Jesionowskiego i Steina wita w imieniuparafian tczewskich żołnierzy naszych jako wybawicieli i obrońców wiary naszej świętej i udziela im błogosławieństwa.

Rozpoczyna się pochód do miasta. Muzyka gra „Marsz Polaków”. Towarzystwa utworzyły szpaler, przez który kroczą oddziały polskie, a tłumy wołają nieustannie: „Niech żyją”.

Przed starostwem wita chłopców naszych starosta p. Arczyński. Wzniósł okrzyk na cześć wojska polskiego, który zebrani z zapałem powtórzyli. Następnie odśpiewanopierwszą zwrotkę: „Boże cos Polskę”. Wojsko prezentuje broń.

Pochód ruszył na Rynek, kapela gra Marsza Strzelców. Na rynku wstępuje na mównicę p. Orcholski w serdecznych słowach. I tu odśpiewano: Boże coś Polskę a wojsko prezentowało broń. Z wieży kościoła zadzwoniły ponownie dzwony.Następnie wchodzi na mównicę p. Pokorniewski z Gdańska. Wita on braci-żołnierzy tej polskiej ziemi w imieniu prastarego grodu nadmorskiego, który był, jest i pozostanie polskim na wieki i wznosi okrzyk powtórzony z zapałem na cześć wojska.

W imieniu wojska dziękuje za serdeczne przyjęcie p. porucznik Parat. Podnosi on znaczenie połączenia Pomorza z resztą Polski. W uroczystych słowach zapewniał zebranych, iż ziemi tej bronić będzie armia polska do upadłego, a gdy nie stanie rąk, zębami będzie jej broniła. Na słowa te podniósł się gromki okrzyk „Słusznie!” i wznosi okrzyk na cześć Zjednoczonej, niepodległej Polski, który rodacy z zapałem powtórzyli. W końcu odbyła się defilada i pochód wojsk do kwater, a towarzystwa i ludność je odprowadziły.

O godz. 4 po poł. Wojska, towarzystwa i wierni udali się do kościoła, gdzie odbyło się uroczyste nabożeństwo dziękczynne. Uroczystość przyjęcia wojsk polskich w Tczewie wypadła wspaniale. Wzruszenie ogarnęło wszystkich. Zadawaliśmy kłam twierdzeniom niemieckim, iż w Tczewie Polaków nie ma. Wszelkimi środkami germanizowano Tczew, ściągano z całych Niemiec całe zastępy pruskich urzędników, lecz życie polskie wre nadal, a pierś polska oddycha swobodą. Porządek panował wzorowy. Dzień 30 stycznia 1920 roku pozostanie nam i dzieciom naszym w pamięci po wszystkie wieki.

Zachęcamy do obejrzenia filmu Konrad Gałka pt. Gen. Józef Haller i jego Błękitna Armia:

 

 

Zdjęcia z powitania wojska Hallera w Tczewie w 1920 roku, link do strony Miejskiej Biblioteki Publicznej w Tczewie:

http://mbp.tczew.pl/digitalizacja/archiwalia/Archiwalian5a.jpg

http://mbp.tczew.pl/digitalizacja/archiwalia/Archiwalian5b.jpg

 


30 stycznia Szwoleżerowie wyzwalają Kościerzynę

Wydarzenia związane z włączeniem Kościerzyny i powiatu kościerskiego do Odrodzonej Rzeczpospolitej zgodnie z ustaleniami traktatu wersalskiego, rozpoczęły się 30 stycznia 1920 r. Tego dnia ostatnie szwadrony niemieckich huzarów wymaszerowały z miasta i opuściły granice powiatu. Wówczas to kościerski działacz, z zawodu cieśla i budowniczy Chrystian Ignacy Jereczek, przystąpił do budowy trybuny oraz udekorowania miasta. Trybuna stanęła na kościerskim rynku, w miejscu Dębu Wilhelma, zasadzonego ku czci króla pruskiego, a ściętego tego dnia na polecenie Chrystiana Jereczka.

Następnego dnia, w sobotni poranek, o godzinie 8.00 mieszkańcy miasta udali się na nabożeństwo dziękczynne do kościoła parafialnego, w którym uczestniczyli także przedstawiciele władz miejskich i powiatowych, honorowi obywatele miasta, liczne poczty sztandarowe oraz przedstawiciele kościerskich cechów i towarzystw. Po zakończeniu nabożeństwa zgromadzeni przeszli na kościerski rynek, gdzie oczekiwali na wjazd oddziałów polskich do miasta.  Z godziny na godzinę, pomimo zimy na głównym miejskim placu przybywało ludzi. Kościerzyna była odświętnie ustrojona, wszędzie wisiały zielone wieńce, powiewały biało-czerwone chorągiewki. W końcu, już po południu, ku wielkiej radości zgromadzonych do Kościerzyny wkroczyły oddziały polskich żołnierzy – 2. Pułk Szwoleżerów Rokitniańskich pod dowództwem pułk. Stefana Suszyńskiego. Powitanie rozpoczął występ kościerskiego chóru „Halka” pod batutą Mariana Lewandowskiego śpiewając pieśń z pamiętnymi słowami:

„Hejże witajcie drodzy nam bracia

Oczekiwania minął już czas

Straszna niewola, pęta kruszone

Dziś w ogrodzie naszym witamy Was

Bracia żołnierze witajcie nam

Wyście dążyli ku wolności bram

Patrzcie już sztandary powiewają

Wraz na nich Orzeł Biały

Dziś wita Was

Miasto umajone, nie widać ran

Bracia żołnierze, witajcie nam!”
 

Członkowie Stowrzyszenia Szwadronu Kawalerii im. 2. Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich ze Starogardu Gdańskiego.
Fot. archiwum Muzeum Ziemi Kościerskiej

Dalej nastąpiły przemówienia wygłoszone z przygotowanej dzień wcześniej trybuny burmistrza Klemensa Ostoja-Lniskiego, ks. Kownackiego – prezesa Rady Ludowej oraz dra Jana Pellowskiego. W ciągu najbliższych kilku dni mieszkańcy uwidocznili swoją radość, bawiąc się na urządzonych w mieście rautach, zabawach tanecznych, akademiach i koncertach.

Wojsko polskie przebywało w Kościerzynie do 4 lutego. Wtedy to żołnierze udali się w dalszą drogą przez Kartuzy w kierunku Pucka, gdzie 10 lutego odbyła się oficjalna uroczystość zaślubin Polski z morzem, których dokonał gen Józef Haller przy udziale delegacji ze wszystkich rodzajów broni biorących udział w operacji zajmowania Pomorza w 1920 r. Akt ten ostatecznie zakończył proces zajmowania Pomorza i oficjalnego przyłączenia go do odrodzonego Państwa Polskiego.

Rajmund Knitter


8 lutego 1920 w Kartuzach

Przejmowanie na początku 1920 r. przez wojsko polskie pod dowództwem gen. Józefa Hallera, właśnie tych terenów głęboko zapisało się w tradycji i pamięci mieszkańców wielu kaszubskich wsi i miast.

8 lutego 1920 r. armia gen. Hallera zajęła Kartuzy, a dla uczczenia tego wydarzenia jedna z głównych ulic tej miejscowości do dziś nosi imię właśnie gen. Józefa Hallera (przy tej ulicy mieści się Urząd Miasta).

Na łamach Gazety Gdańskiej (nr 35 z 1920 r.) tak relacjonowano wydarzenia mające miejsce w ówczesnej jeszcze wsi Kartuzach 8 lutego 1920 r. W sobote po południu wkroczyły wojska nasze do Kartuz. Po przybyciu na stację pociągu pancernego “Hallerczyk”, wjechał brygadier Suszyński na czele ułanów i szwoleżerów do miasta. Ludność witała wszystkie oddziały wojska z zapałem. Część przemaszerowała wśród tłumu ludu i delegacji na nową linię demarkacyjną. Pozostałe wojska powitał starosta Sobiecki, ksiądz proboszcz Hoffmann z Chmielna i przewodniczacy Rady Ludowej Maciejewski. W odpowiedzi na powitanie zaznaczył brygadier Suszyński, że zapewnienia odchodzącego greneszucu nie sprawdzą się nigdy. Greneszuc nie powróci, albowiem armia polska nie pozwoli odebrać sobie ani piędzi ziemi. Wieczorem uczczono wkraczające wojska iluminacją i przedstawieniem w Karthauzer Hof.

Dla Kartuz rozpoczął się okres najdynamiczniejszego rozwoju w dziejach tej miejscowości, który przerwała II wojna światowa.


Manifest Kaszubów - 10 lutego 1920 r. - Zaślubiny Polski z Morzem w Pucku

Najbardziej znanym i symbolicznym aktem powrotu Państwa Polskiego nad Bałtyk były Zaślubiny Polski z Morzem, które miały miejsce w Pucku 10 lutego 1920 r. Uczestniczyły w nich tłumy ludzi, najwyższe władze państwowe, wojsko, kaszubscy rybacy i oczywiście gen. Józef Haller, który dokonał symbolicznego aktu, wrzucając do morza platynowy pierścień. Pamiątką tego wydarzenia był słup zaślubinowy, na którym umieszczono wizerunek orła oraz wyryto datę wydarzenia. Replika zniszczonego w 1939 r. obelisku znajduje się dziś w porcie rybackim, obok popiersia gen. Hallera.

Podczas mszy św. kazanie wygłosił ksiądz Józef Wrycza – aktywny członek ruchu młodokaszubskiego. Po ponad siedemdziesięciu latach treść tego kazania odnalazł w Pucku ks. Hilary Jastak. Poniżej przybliżamy sylwetkę jednego z bohaterów tamtych wydarzeń ks. Józefa Wryczy i przypominamy szerzej nieznaną treść jego kazania wygłoszonego 10 lutego 1920 r. w Pucku w obecności najwyższych dostojników państwowych II Rzeczypospolitej.

Gen. Józef Haller i ks. ppłk Józef Wrycza - zdjęcie z początku lat 30. XX w. (fot. ze zbiorów Aleksandry i Lecha Zdrojewskich).   

Ksiądz Józef Wrycza (1884-1961), wybitny Pomorzanin-Kaszuba jak sam siebie nazywał, odegrał istotną rolę w Zaślubinach w Pucku. Spełniał rolę szczególną, bowiem był żołnierzem wojsk Hallera, a jednocześnie znał Kaszubów, był ich bratem, pracował wcześniej m.in. na w Jastarni.

Urodził się w Zblewie w 1884 roku. Po nauce w szkołach w Pelplinie, Chełmnie, Wejherowie, rozpoczął studia w seminarium w Pelplinie. Pracował do roku 1920 jako wikary w Borzyszkowach, Grucznie, Jastrzębiu, Lisewie, Śliwicach, Jastarni, Żarnowcu i Chełmży, a w 1924 roku został proboszczem w Wielu, a od 1948 roku w Tucholi.

Wrycza zaangażował się w ruch kaszubski, był Młodokaszubą. Współpracował z Aleksandrem Majkowskim, napisał dwa artykuły do „Gryfa”, wchodził w skład władz Rady Nadzorczej zajmującej się wydawaniem „Gryfa”, brał udział w wielu spotkaniach np. w sprawie ustalenia pisowni języka kaszubskiego, wchodził w skład komitetu organizacyjnego zjazdu młodokaszubskiego w 1912 roku.  

Szczególną sławę zyskał w 1919 roku, kiedy to na skutek próby wywołania powstania w Chełmży, został skazany na karę śmierci. Wyroku nie wykonano, a kiedy uzyskał wolność, przedostał się do Wielkopolski, aby zapisać się do wojska polskiego. Wstąpił do 63. Toruńskiego Pułku Piechoty, został jego kapelanem, a w grudniu 1919 roku również proboszczem 16. Pomorskiej Dywizji Piechoty.

Fot. ze zbiorów Aleksandry i Lecha Zdrojewskich.

 

Kazanie Wryczy stało się Manifestem Kaszubów. Na ambonę polową wszedł bowiem w Pucku kapelan wojska polskiego, a zarazem Młodokaszuba. W kazaniu przywoływał zasługi Kaszubów dla zachowania dla Polski morza. Cytował przy tym Hieronima Derdowskiego, którego był wielkim miłośnikiem, a w późniejszych latach wydawał jego dzieła. W swoich słowach Wrycza podkreślił, jak to Polska powinna być dumna z Kaszubów i jak wiele im-nam zawdzięcza, za trwanie, za ocalenie morza dla Polski. 

Gazeta Gdańska o Kazaniu ks. Józefa Wryczy w Pucku

O czwartej rozpoczęło się uroczyste nabożeństwo. Po ewangelii wygłosił kapelan wojskowy frontu pomorskiego ks. Wrycza śliczne kazanie, w którem wspominał o cierpieniach ludu kaszubskiego przywiązanego do macierzy Ojczystej i wyraził nadzieję, że lud kaszubski, który od wieków mieszkał nad morzem Bałtyckiem, starać się będzie, aby utrzymać brzeg morski przy Polsce.

Gazeta Gdańska, nr 34 z 1920 roku                    

Kazanie wygłoszone podczas Zaślubin Polski z Morzem

Puck, 10 lutego 1920 r.
Dziekan Frontu Pomorskiego ks. ppłk  Józef Wrycza

Dostojni Panowie, Narodzie Polski, Bracia Kaszubi!

Kiedy niezapomniany twórca pieśni o ziemi naszej spytał swojego młodego słuchacza:

A czy znasz ty bracie młody
Te pokrewne twoje rody?

Tedy wyliczył mu szczepy i narzecza polskie i szczepy takich braci, którzy kiedyś zamieszkiwali na tej wielkiej macierzy polskiej ziemicy, prowadził go na Mazowsze i Wołyń, pokazywał mu Górali i Litwinów. I Żmudź Świętą i Rusinów.

Zapomniał o jednym zakątku, o Pomorzu, o Kaszubach, o płucach polski jego muza milczy. A przecież "Ille mihi praeter omnes angulos ridet". Ta ziemia kaszubska to ten kącik naszej ojczyzny, który przed wszystkimi nam się uśmiecha. Boć tu właśnie Polska nasza dochodzi do morza, które jest jakoby oknem na cały świat, jakoby tą furtą, przez którą bogactwa niezliczone do kraju przychodzą. A i samo w sobie jest bogactwem, bo skarby nieocenione kryje w sobie.

Zapomniał pieśniarz Polski o nas, o Kaszubach, do niedawna niewiele troszczył się
o szerszy ogół społeczeństwa polskiego, o morze i przyległe ziemie. Atoli nie zapomnieli Kaszubi, co ich powinnością było wobec całej Polski. Co Homer Kaszubski, Hieronim Derdowski wyśpiewał:

"Czujecie tu z serca toni
Skład nasz apostolsci:
Nie ma Kaszub bez Polonii
A bez Kaszub Polsci..."

O tem credo narodowem każdy Kaszuba pamiętał. I choć fale germanizmu groźne biły i zalaniem ziemiom kaszubskim zagrażały, Kaszuba stał twardy i niewzruszony, jak ona – skała na morzu. Zawładnąć sobą nie dał, ducha polskiego w swej checzy kaszubskiej pielęgnował, pomimo wszelkich wysiłków nauczycieli germanizatorów, a nieraz i księży. Tem samem ziemie i morze kaszubskie dla Polski zachował.

I otóż dzisiaj nadeszła ta chwila historyczna, w której Kaszubi Ojczyźnie oddawają w posiadanie ten klejnot, uporczywie w zaciętym boju strzeżony. Morze, to nasze piękne, ukochane polskie morze, dzisiaj wraca pod skrzydła opiekuńcze Orła Białego.

Polsko, Ojczyzno moja nad życie ukochana, widzieliśmy jak w ostatnich dniach dzierżawy twoje CUDOWNIE SIę powiększały. Dziś, Polsko, zakwitł ten wielki i święty dzień, w którym nabywasz znaczenia wielkoświatowego. Albowiem dzisiaj Twoja stopa stanęła nad morzem, nad własnym twojem morzem. Myśli całego narodu zestrzelone w jedno ognisko, na ten piaszczysty jasny brzeg morza polskiego. Z zapartym oddechem wsłuchuje się naród polski w te pienia radosne, łkania i modły dziękczynne, które płyną tu od morza aż hen do Karpat niebotycznych turni. A ten wiatr morski dzisiaj radośnie świszczy, plusk fal nadbrzeżnych jakoby weselszy dzisiaj, wolniej oddycha dziś pierś marynarza kaszubskiego, bo tem morzem zawładnęła Pani pracowita, Polska ukochana, która podłym gwałtem wrogów-zaborców na długo pozbawiona była panowania na morzu.

Witaj więc ukochane nasze, witaj polskie morze. Dzieci całej Polski tu, na jasnym Twym brzegu się zgromadziliśmy, by cię przywitać ze łzą radości w oku, a weselem wielkim w sercu. Witaj więc nam morze Polski! Niech falami twojemi niesione, a pomyślnym wiatrem, pędzone, nasze okręty niosą bogactwa innych ziem polskich do dalekich krain zamorskich, a w zamian za to niech nam stamtąd przyniosą, czego nam nie dostaje.

Kiedy trzy lata temu księdzem rybackim będąc i na owym półwyspie helskim razem z braćmi rybakami straż nadmorską pełniąc, patrzyłem na sine fale Bałtyku (...) czy śmiałem
o tem marzyć, że za trzy lata zaledwie będzie mi danem witać tu, nad morzem Polskę, jej banderę, jej wojsko, jej wodzów wielkich i sławnych ?

O Boże wszechmogący wielkie i przedziwne są dzieła Twoje! Tobie Boże zawdzięczamy, że Polska powstała wolna i niepodległa, Tobie, że ład i porządek wewnętrzny się weń wzmaga, że rośnie znów w państwo potężne. Tobie o Boże, dzieki że jeden z najdalszych szczepów Polski, ten lud kaszubski, nadmorski wraca na łono ukochanej macierzy.

Więc tedy wołam: Benedicte, omnia opera Domini Domino – błogosławcie Panu wszystkie jego dzieła. Benedicte Maria et Flumina Domino, a nade wszystko Ty, morze polskie, błogosław Panu, że wody Twoje u podnóża polskich gór wzięte a przez Polski krainy srebrną wstęgą przeprowadzone oddać możesz znów do morza polskiego. Benedicte ete et omnia quae mowentur in aquis Domino – wy wszystkie stworzenia Boskie żyjące w wodach polskiego morza, błogosławcie Panu.

Filli hominum benedicite Domino. - A i wy, syny kaszubskie, błogosławcie Panu,
od dziecięcia zaledwie paciorek mówiącego, aż do starca siwowłosego, wyczekującego od lat zbawienia pańskiego i wy, synowie całej Polski, błogosławcie Panu, że dał wam dożyć tego dnia szczęśliwego w którym odzyskujecie wolność upragnioną w Ojczyźnie polskiej, a w zamian za to szczęście dar tak zacny dajecie Ojczyźnie – morze polskie.

A chociaż nie ze wszystkiem nasze marzenia się ziściły. Chociaż Gdańsk, kiedyś nasz, jeszcze nie jest znowu nasz. Ślubujemy w tym dniu uroczystym, że nie spoczniemy, aż i klucz do skarbca morza Polskiego, Gdańsk ukochany znów będzie nasz.

A błogosławiąc Panu za jego dobroć względem nas, proście i dziś i po wszystkie dni życia waszego, aby tym zuchom naszym, idącym na szlaki morskie, Matka Niebieska, Królowa Korony Polskiej, ta Gwiazda Morza, patronką była we wszystkich niebezpieczeństwach jazdy morskiej. Błagajcie, żeby Jezus, jak był z apostołami w czasie burzy morskiej i jednym słowem uspokoił wzburzone siły morskie, tak i był zawsze towarzyszem ratującym naszym marynarzom polskim na wszelkich drogach morskich, po wszystkie, nigdy nieskończone czasy panowania polskiego na morzu naszem.

Ku czemu niech posłuży to błogosławieństwo kapłańskie i boskie, o które i wy błagając na kolana pobożnym westchnieniem błagać zechciejcie: A błogosławieństwo Boga Wszechmogącego Ojca i Syna i Ducha Świętego, niech zstąpi na Ciebie morze polskie i zawsze niech pozostaje. Amen !


 

NAJNOWSZE ARTYKUŁY
© Copyright 2005 - 2018 Portal Regionalny kaszubi.pl
Wydawnictwo Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego
Projekt graficzny: Iselin
Webmaster: Łukasz Makurat
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Kliknij na to powiadomienie, aby je zamknąć.